Proces

Jedyna metryka, którą naprawdę śledzimy w projektach klienckich

Radek Venzhöfer ·

Zapytaj większość zespołów programistycznych, co mierzą, a dostaniesz listę: velocity, burn-down, story pointy, przepracowane godziny, procent ukończonych sprintów. Kiedyś mierzyliśmy część z tego i my. Potem zauważyliśmy, że prawie nic z tego nie przewiduje, czy projekt faktycznie się udał.

Metryka, która przetrwała

Jedyna liczba, która została, jest wstydliwie prosta: ile czasu zajmuje klientowi odpowiedź na wiadomość z prośbą, żeby na coś spojrzał. Nie jak szybko budujemy my. Jak szybko on reaguje, gdy jest już coś realnego, na co można zareagować.

Kiedy ta liczba jest mała — tego samego dnia, czasem w tej samej godzinie — projekty idą szybko i kończą się dobrze niemal zawsze, niezależnie od tego, jak technicznie zagmatwana okazała się praca pod spodem. Kiedy rozciąga się do tygodnia lub dłużej, zwykle coś jest nie tak i rzadko bywa to przypadek.

Co naprawdę oznacza wolna odpowiedź

Wolna odpowiedź prawie nigdy nie wynika z zabiegania. Zwykle oznacza jedną z trzech rzeczy: klient nie wierzy, że to, co zbudowaliśmy, warto uważnie przejrzeć; osoba, z którą rozmawiamy, nie jest tą, która faktycznie ma to zatwierdzić; albo zakres gdzieś po drodze się przesunął i nikt nie chce powiedzieć tego na głos.

Wszystkie trzy da się naprawić, ale tylko jeśli je zauważysz. Jeśli patrzysz wyłącznie na wyniki własnego zespołu, przegapisz każdą z nich — twój zespół może wyglądać na doskonale produktywny, podczas gdy projekt po drugiej stronie po cichu stoi.

Dlaczego przestaliśmy patrzeć na wewnętrzne velocity

Wewnętrzne metryki mierzą, czy jesteśmy zajęci. Nie mierzą, czy to, czym jesteśmy zajęci, jest właściwą rzeczą — a „zajęci, ale nie tym” jest gorsze niż „wolno, ale właściwie”, bo odkręcenie tego kosztuje później więcej. Czas odpowiedzi to najbliższy odpowiednik pytania „czy ten projekt naprawdę jest na dobrej drodze”, jaki znaleźliśmy, bo to sygnał spoza naszych własnych założeń o naszej własnej pracy.

Co robimy inaczej z tego powodu

Prosimy o konkretną, małą reakcję wcześnie — nie „oto gotowa rzecz”, tylko „oto pięć minut z tego, czy to wygląda właściwie?”. Krótka, konkretna prośba dostaje krótką, konkretną odpowiedź, a ta albo potwierdza, że jesteśmy na dobrej drodze, albo dokładnie pokazuje, gdzie zboczyliśmy — na wiele dni przed tym, zanim ujawniłoby się to w jakikolwiek inny sposób.

Nadal dowozimy. Nadal szacujemy. Ale gdybym miał zostawić na tablicy dokładnie jedną liczbę, nie byłoby to nic o naszej własnej produkcji. Byłaby to właśnie ta.