Filozofia produktu

Dlaczego budujemy aplikacje na zamówienie zamiast kupować kolejny SaaS

Radek Venzhöfer ·

Każda rozwijająca się firma prędzej czy później trafia na tę samą ścianę: pięć, sześć, siedem subskrypcji SaaS, z których każda rozwiązuje jeden wycinek problemu, ale żadna nie komunikuje się dobrze z pozostałymi. Odruchem jest dodanie ósmego narzędzia. Zwykle odradzamy ten odruch.

Problem piętrzenia narzędzi

Narzędzia SaaS są projektowane dla przeciętnego klienta, nie dla Ciebie. To nie problem w przypadku księgowości, poczty i innych naprawdę uniwersalnych zadań — kupujesz najlepsze dostępne narzędzie i idziesz dalej. Problem pojawia się, gdy Twój rzeczywisty proces (sposób, w jaki magazyn śledzi partie towaru, jak zespół sprzedaży kwalifikuje leady, jak hala produkcyjna zgłasza wady) musi się naginać pod narzędzie, które nigdy nie zostało do niego zaprojektowane.

Efekt jest znajomy: CRM, którego połowa zespołu unika, bo nie odpowiada temu, jak faktycznie sprzedają, arkusz kalkulacyjny działający jako obejście obok drogiej platformy, integracja, która psuje się za każdym razem, gdy jeden z dostawców wypuszcza aktualizację, o którą nikt nie prosił.

Kiedy wygrywa mała aplikacja na zamówienie

Budujemy aplikację na zamówienie, gdy spełnione są jednocześnie trzy warunki:

  • Proces jest na tyle specyficzny, że żadne gotowe narzędzie nie pasuje do niego bez poważnych kompromisów
  • Proces jest wykorzystywany na tyle często, że ten kompromis kosztuje realny czas co tydzień
  • Zakres jest na tyle mały, że pierwszą użyteczną wersję da się dostarczyć w tygodnie, a nie miesiące

Ten ostatni punkt ma największe znaczenie. Aplikacja na zamówienie nie musi oznaczać rocznego projektu klasy enterprise. Zbudowane na właściwym stacku — Supabase jako baza danych, lekki frontend, n8n jako spoiwo łączące resztę systemów — skoncentrowane narzędzie wewnętrzne może powstać szybko i rozrosnąć się dokładnie tak daleko, jak jest to naprawdę potrzebne.

Co zyskujesz zamiast tego

Oprogramowanie dopasowane do Twojego procesu, a nie odwrotnie. Jedno źródło prawdy zamiast arkusza kalkulacyjnego rywalizującego z platformą. I żadnej miesięcznej opłaty rosnącej wraz z liczbą licencji, których nie potrzebujesz — tam, gdzie dana część Twojej działalności naprawdę powinna być Twoją własnością.

Nie chodzi o to, że „SaaS jest zły”. Większość tego, czego potrzebuje firma, powinna zostać kupiona, a nie zbudowana. Ale wyjątki — procesy, które są naprawdę Twoje — zwykle warte są małej, precyzyjnie wyznaczonej aplikacji, a nie kolejnej subskrypcji, która pasuje „prawie”.